Rudra Saṃhitā (1) – Rozdział 7 – Spór pomiędzy Brahmā a Wiszṇu

Brahmā powiedział:

1. Gdy Pan Nārāyaṇa wciąż spał, na jego pępku pojawił się wspaniały lotos o ogromnym rozmiarze, zgodnie z wolą Śiwa.
2. Był on szeroki i wysoki na wiele jodźana (3.5-15 km). Jego łodyga była niezmierzona, a kielich jaśniał olśniewającą barwą.
3. Był niezwykle piękny, lśnił blaskiem dziesięciu milionów słońc. Był cudowny, wspaniały i godny oglądania, zawierający w sobie Tattwy.
4. Wysilając się jak poprzednio, Śiwa, wielki Pan, wraz z Pārwatī jako swoją żeńską połową, stworzył mnie ze Swej prawej kończyny.
5. O mędrcze, natychmiast zwodząc mnie swoją iluzją, Śiwa w trakcie swojej boskiej zabawy stworzył mnie poprzez pępkowy lotos Wiszṇu.
6. Tak oto stałem się znany jako zrodzony z lotosu i poczęty w złotym łonie. Miałem cztery twarze, czerwoną karnację i Tripuṇḍra na czole.
7. Zwiedziony przez jego iluzję i osłabiony w wiedzy, o drogi, nie wiedziałem, kto był twórcą mojego ciała poza lotosem.
8. „Kim jestem? Skąd pochodzę? Jakie jest moje zadanie? Czyim synem się urodziłem? Przez kogo zostałem stworzony?”
9-11. Mój intelekt stał się zdezorientowany z powodu tych wątpliwości. Następnie pomyślałem: „Czemu miałbym pozostawać w iluzji? Łatwo można zdobyć tę wiedzę. Miejsce wzrostu tego lotosu znajduje się poniżej. Mój stwórca z pewnością tam będzie.”
Myśląc w ten sposób, zszedłem z lotosu. O mędrcze, przez sto lat podążałem w dół.
12. Nie dosięgnąłem źródła lotosu. W stanie udręki spowodowanej wątpliwościami zapragnąłem powrócić na jego szczyt.
13. O mędrcze, wspiąłem się po łodydze lotosu. Jednak nie dotarłem do jego górnej części i byłem rozczarowany.
14. Minęło kolejne sto lat mojej wędrówki po lotosie. Zatrzymałem się na chwilę w tym pełnym zamętu stanie.
15. Wtedy, o mędrcze, zgodnie z wolą Śiwa, usłyszałem z niebios pomyślny głos, który rozwiał moją iluzję: „Odprawiaj pokutę”.
16. Usłyszawszy ten głos, podjąłem straszliwą pokutę przez dwanaście lat, pragnąc ujrzeć mojego stwórcę.
17. W tym samym czasie pojawił się przede mną nagle czteroramienny Pan Wiszṇu o pięknych oczach, aby mnie pobłogosławić.
18. Wielki Pan trzymał w rękach konchę, dysk, maczugę i lotos. Nosił żółtą jedwabną szatę, a jego ciało miało błękitny odcień chmury.
19. Miał koronę i był przyozdobiony wspaniałymi ozdobami. Jego lotosowa twarz promieniała radością. Taki był Pan, lśniący jak dziesięć milionów Kupidynów, którego ujrzałem, wciąż jednak pozostając w iluzji.
20-21. Na widok tej pięknej formy ogarnęło mnie zdumienie. Gdy ujrzałem czteroramiennego Nārājaṇa jaśniejącego jak Kāla, o złotym blasku, przenikającego wszystkie istoty w tej postaci, o potężnych ramionach, obejmujących zarówno Sat, jak i Asat, doznałem wielkiej radości.
22. Zwiedziony przez iluzję Śiwa, figlarnego Pana, nie rozpoznałem w nim mojego stwórcy. Z radością zwróciłem się do niego.
23. „Kim jesteś? Proszę, powiedz mi” – mówiąc to, próbowałem obudzić Wieczne Istnienie. [Gdy się nie obudził], próbowałem obudzić go mocniejszymi i bardziej zdecydowanymi uderzeniami dłoni.
24. Wtedy Pan, który miał panowanie nad sobą, obudził się ze swego łoża i usiadł. Spojrzał na mnie swoimi czystymi oczami, które przypominały mokry lotos, ponieważ jeszcze był we śnie.
25. Gdy stałem tam cicho, Pan Wiszṇu rozprzestrzenił nade mną swój blask. Wstając, uśmiechnął się i wypowiedział te słodkie słowa.
26. Wiszṇu powiedział: „Witaj, witaj, drogie dziecko, o Pitāmaho o wielkim blasku. Nie bój się. Bez wątpienia obdarzę cię wszystkim, czego pragniesz.”
27. O najwspanialszy spośród bogów, usłyszawszy te słowa wypowiedziane z uśmiechem, powiedziałem do Wiszṇu, pobudzony wrogością z powodu Radźoguṇy.

Brahmā powiedział:

28. „O nieskazitelny, jak to możliwe, że mówisz do mnie z taką lekkością, nazywając mnie „drogim dzieckiem”, mnie, który jestem przyczyną unicestwienia wszystkiego, jak nauczyciel zwracający się do swojego ucznia?”
29-30. „Jestem stwórcą światów, bezpośrednim inicjatorem Prakryti, niezrodzonym, wiecznym, wszechprzenikającym Brahmā. Jestem zrodzony z Wiszṇu. Jestem duszą wszechświata, jego źródłem, stwórcą, tym, który ma oczy jak lotos. Musisz mi natychmiast wyjaśnić, dlaczego tak mówisz.”
31. Wedy niezmiennie określają mnie jako samozrodzonego, nienarodzonego, wszechprzenikającego, pradziadka, samowładnego i najwyższy Byt.
32-35. Usłyszawszy te słowa, Hari, Pan Lakszmī, rozgniewał się i powiedział do mnie:

Wiszṇu powiedział:

„Wiem, że jesteś stwórcą świata. Dla potrzeby stworzenia i podtrzymania zstąpiłeś z moich niezniszczalnych członków. Zapomniałeś o mnie, który jestem Panem wszechświata, trwającym w oczyszczających wodach, najwyższą duszą, wzywanym przez wielu, chwalonym przez wielu, wszechprzenikającym, niezniszczalnym, władcą, źródłem i początkiem wszechświata, długoramiennym i wszechobecnym Panem. Nie ma co do tego wątpliwości, że jesteś zrodzony z lotosu wyrastającego z mojego pępka.”
36. „Oczywiście, to nie jest twoja wina. Nałożyłem na ciebie moc mojej iluzji. O ty, o czterech twarzach, wysłuchaj prawdy. Jestem Panem wszystkich bogów.”
37. „Jestem stwórcą, podtrzymującym i niszczącym. Nie ma nikogo, kto byłby mi równy w mocy. O Pitāmaho, jestem najwyższym Brahmanem, największą Prawdą.”
38-39. „Jestem największym światłem. Jestem wielkim Ātmanem. Jestem wszechobecny. O ty, o czterech twarzach, cokolwiek jest dziś widziane lub słyszane w całym wszechświecie, ruchome czy nieruchome, jest przeze mnie przeniknięte. To ja stworzyłem dwadzieścia cztery przejawione Tattwy.”1
40. „Stworzyłem atomy. Stworzyłem cechy gniewu, strachu i inne. Potężny i figlarny, stworzyłem ich części i członki.”
41. „Stworzyłem Intelekt a w nim trójdzielne Ego. Rozwinąłem pięć subtelnych elementów, umysł, ciało i narządy zmysłów.”
42. „Stworzyłem żywioły, takie jak Eter, i wszystkie istoty jedynie dla zabawy. Zrozumiawszy to, o Brahmā, Panie istot, szukaj u mnie schronienia.”
43. „Z pewnością ochronię cię przed wszystkimi cierpieniami.”

Brahmā powiedział:

Usłyszawszy te słowa, ja, dumny z bycia Brahmā, wpadłem w gniew. Zwiedziony przez iluzję, w groźnej postawie zapytałem go: „Kim jesteś?”
44. „Dlaczego tak wiele mówisz? Twoje słowa sprowadzą nieszczęście. Nie jesteś Panem ani najwyższym Brahmanem. Musi istnieć ktoś, kto cię stworzył.”
45. Zwiedziony przez iluzję stworzoną przez wielkiego Pana Śiwę, stoczyłem straszliwą bitwę z Wiszṇu.
46. Będąc sobie wrogami z powodu Radźoguṇy, walczyliśmy zaciekle pośrodku ogromnej przestrzeni oceanu Rozpuszczenia.
47. Tymczasem przed nami pojawił się obraz Liṅga, aby nas oświecić i rozstrzygnąć nasz spór.
48. Nie miało ono początku, środka ani końca. Nie podlegało ani zmniejszeniu, ani powiększeniu. Było tak gwałtowne jak setki ognisk śmierci z tysiącami skaczących języków płomieni.
49. Było niezrównanym, niewyrażalnym, nieprzejawionym, powszechnym Bytem. Pan Wiszṇu stracił przytomność z powodu jego tysiąca płomieni.
50. Gdy i ja stałem się bez zmysłów, Wiszṇu powiedział do mnie: „Och, dlaczego wciąż spierasz się ze mną? Teraz pojawił się trzeci. Niech nasza kłótnia ustanie.”
51. „Skąd to się pojawiło? Zbadajmy ten Ognisty Byt. Zejdę w dół, aby znaleźć korzeń tej niezrównanej kolumny ognia.”
52. „O Panie istot, proszę, ty z prędkością wiatru wznieś się w górę, aby zbadać jego szczyt.”

Brahmā kontynuował opowieść:

53. Po wypowiedzeniu tych słów Wiszṇu przyjął postać Dzikiego Knura. O mędrcze, ja natychmiast stałem się łabędziem.
54. Od tamtej pory ludzie nazywają mnie Haṃsa-Haṃsa,2 najwyższym Bytem, Wirāṭ, wspaniałym Bytem. Ten, kto powtarza „Haṃsa-Haṃsa”, stanie się łabędziem (symbolem czystości i rozeznania).
55. Będąc bardzo biały na ciele i obdarzony skrzydłami po obu stronach, wznosiłem się coraz wyżej z prędkością myśli i wiatru.
56-58. Nārājaṇa, dusza wszechświata, również stał się biały. Jego ciało miało szerokość dziesięciu jodźana i długość stu jodźana, było równie wielkie jak góra Meru. Miał białe, ostre zęby. Jego blask przypominał słońce w chwili rozpuszczenia. Jego chrapy były długie, a ryk potężny. Jego stopy były krótkie. Jego członki miały różne kolory. Jego postać jako knura miała niezrównaną siłę, co dowodziło jego pragnienia zwycięstwa, wtedy szybko zaczął schodzić w dół.
59. Przez tysiąc lat kontynuował swoją podróż w dół. Od tamtej pory Wiszṇu we wszystkich światach zaczął być nazywany „Śwetawārāha” (Biały Knur).
60. Według ludzkiej rachuby minął cały Kalpa, gdy Wiszṇu tak schodził w dół, pragnąc odnieść zwycięstwo.
61. Knur nie znalazł nawet najmniejszego śladu korzenia Liṅga. O niszczycielu wrogów, ja również spędziłem tyle samo czasu, wznosząc się w górę.
62. Pragnąc jak najszybciej poznać jego szczyt, włożyłem w to wielki wysiłek, aż się wyczerpałem. Nie mogąc dostrzec szczytu, po pewnym czasie wróciłem na dół.
63. Podobnie Pan Wiszṇu, o oczach jak lotos, również się zmęczył. W swojej ogromnej postaci, przypominając Pana wszystkiego, również wynurzył się na powierzchnię.
64. Gdy tylko się wynurzył, raz za razem kłanialiśmy się przed Śiwa. Pan Wiszṇu stał z boku z ponurym umysłem, również zwiedziony przez iluzję Śiwa.
65. Skłanialiśmy się przed Liṅgą z tyłu, po Jego bokach i od przodu. Rozważał w sobie: „Czym to może być?”
66. „Ta forma nie może być bezpośrednio wyrażona. Jest wolna od działania i imienia. Nie mając podziału na płcie, przyjęła formę Liṅga. Jest poza ścieżką medytacji.”
67. My obaj, Hari i ja, z umysłami pełnymi pokoju, staliśmy się chętni do oddawania czci.
68. „Nie znamy Twojej prawdziwej formy, czym jesteś, kim jesteś, o wielki Panie. Pokłony Tobie, o Maheśāna. Prosimy, szybko objaw nam Swoją formę.”
69. W ten sposób oddając cześć i modlitwy, aby ugasić naszą wcześniejszą pychę, o najznakomitszy z mędrców, spędziliśmy tam sto jesieni.

Przypisy:

  1. Powtórzone w wersetach 56-57, Rozdział 6, RS(1). ↩︎
  2. Jest to rodzaj mistycznego tekstu pomocnego do jogicznych praktyk. ↩︎